samochody do tuningu

Sprzedam całą prezentacje z j polskiego która zdałem na 90%

Temat: Motyw wędrówki w literaturze.Omów różne jego wersje w wybranych utworach.

Praca zawiera :

Literaturę podmiotu

Literaturę przedmiotu

Ramowy plan wypowiedzi

cena do uzgodnienia


temat z polskiego
'analiza jezyka kultowych piosenkech zespolow muzycznych drugiej polowy XXgo wieku..."



baaardzo przyjemny temat ale nie taki łatwy jak się na początku wydaje

"Motyw wędrówki w literaturze.Omów różne jego werse w wybranych utworach ."
Jakoś sobię poradzę


klasyka raczej nudny temat, ale przynajmniej niczym Cię na prezentacji nie zaskoczą

u nas w tym roku Twórcy kompletnie nie wykazali polotu: wszystkie tematy są mega-oklepane, wszystkie w stylu "motyw kobiety", "motyw'wędrówki", "motyw śmierci". Trudno będzie się wykazac.
Ogólnie matura ustna z polskiego to dla mnie wielka pomyłka: tak naprawdę nie da się na niej sprawdzić czyjejś wiedzy: wystarczy,że ktoś komuś zleci napisanie pracy i jakoś efektownie ją zaprezentuje.
Wiadomo,że potem pytania trochę pokażą,kto się mniej więcej orientuje, a kto się tylko nauczył na pamięc, ale to i tak trochę dziwne. Bardziej liczy się prezentacja niż wiedza

Dzisiaj polonistka rozdała klasie tematy do opracowania i przedstawienia w formie prezentacji. Każdy mógł wybrać sobie dowolny spośród kilkudziesięciu propozycji. Ja wybrałam ten o Biblii.

Dokładny temat pracy brzmi: "Biblia jako wędrówka przez symbole i motywy."

No i... Temat można opracować na wiele sposobów, a ja nie za bardzo wiem, od czego zacząć pisanie i do jakich motywów warto nawiązać. Nie chcę oczywiście, by ktoś wklejał tutaj gotowca!

Chciałabym po prostu zapytać, do czego Wy nawiązalibyście. Mam już jako taki obraz tej prezentacji, ale topornie idzie mi z rozpoczęciem.

Za wszelkie sugestie będę bardzo "dźwięczna."

No to u mnie to wyglądało tak:

Na polskim miałem temat: "Literackie wędrówki, podróże, pielgrzymki, tułaczki... Zaprezentuj ich cele i trasy. Na tej podstawie wyjaśnij rolę motywu w literaturze z dwóch epok". Wybrałem sobie w tym celu Boską Komedię, Dziady cz. III i Pana Tadeusza, znalazłem do tego porządną bibliografię (na dwie kluczowe pozycje trafiłem zupełnie przypadkiem , dorobiłem prezentację w PowerPoincie ). Zaprezentowałem i dostałem 17/20 pkt. Przyzwoicie, ale pewnie byłoby więcej, gdybym miał czas na więcej prób (w jednym miejscu przy prezentacji się ciut zagubiłem).

Na rozszerzonym angielskim wylosowałem zestaw, gdzie w pierwszym zadaniu z obrazkami dyskutowałem o sposobach spędzania wolnego czasu aktywnie (obrazki w stylu: impreza, chłopiec grający w szachy, jakiś koleś grający na komputerze, deskorolka + nagłówki). Drugie zadanie miałem na temat przyczyn różnic, dla których jedni słuchają muzyki klasycznej, a inni innych gatunków muzyki W sumie 18/20 pkt. i nie narzekam

Temat na maturę ustną
  Hej:) od razu zaznaczam, że moja prośba nie będzie opierała się na proszeniu was o pomoc w "pisaniu" prezentacji maturalnej;p ale liczę na jakieś pomysły dotyczące wyboru książek:)
Temat jaki wybrałam to: " Motyw wędrówki w czasie i przestrzeni w wybranych utworach literackich." Co do szkolnych lektur mam już kilka typów, nie jestem jednak pewna, w które najlepiej zainwestować.
Te typy to np. Mały Książę, Latarnik, Odyseja, Boska Komedia i myślę, że Kandyd też był by ok. Ale jak wiadomo oprócz lektur dobrze by było jak bym wsparła swoją pracę jakimiś książkami z poza kanonu lektur i tu się pojawia mój największy problem... Macie jakieś pomysły, możecie podrzucić jakieś tytuły, które warto byłoby przeczytać i zawrzeć w takim temacie?:)

MIX( Prosta Historia, Shrek, 300 Mil do Nieba)...Motyw wędrówki...film na potrzeby prezentacji maturalnej



Za każdym razem Roland dochodził coraz dalej w tej wieży, według mnie po prostu po naprawieniu wszystkich postępków dojdzie do prawdziwego celu swojej podróży.

O to mi chodziło. Również tak wywnioskowałam z treści. A możliwe, że tak chciałam wywnioskować... Anyway- mam wrażenie, że, oczywiście, będzie się wspinał na szczyt razy dziewiętnaście.

Polityku, mimo że pytanie brzmiało banalnie, oczekiwałam głębszej analizy.
Np. dla mnie na początku jest po prostu zły (wg mojej hierarchii moralnej). Jednak jego wędrówka (jak w baśniach- motyw wędrówki zmieniającej bohatera), wraz z nowymi doświadczeniami, a także poznanymi ludźmi, sprawia, że zmienia się. Czy na dobre, czy na złe- w sumie nie jestem w stanie określić. Jednak fakt podróży jest wg mnie gwoździem programu. Nawet nie Roland, czy Wieża- po prostu wędrówka. I na tym polega, w mojej opinii, unikalność powieści.
Inna kwestia, w jak fantastyczny sposób zostało to wykorzystane. Bo w sumie wędrówka pojawiała się, pojawia i pojawiać będzie w literaturze zawsze. Ale oryginalność prezentacji tego wątku to wg mnie bardzo mocna strona sagi.


edit:

Polityku, to brzmi, jakby Ka uważało dążenie do Wieży za złe. A w sumie raczej z treści powieści wynika, że to Wieża broni Rolanda. A czemu broni? Bo jako jedyny na świecie do niej dąży i jest w stanie ją ocalić. A ka jest po stronie Wieży, prawda? Ka to Wieża. Więc nie sądzę, że celem powtarzania życia Rolanda jest nauczenie go, by nie dążył do MW. Raczej to, co powiedział Herod- naprawienie. Czemu on ma szansę naprawiać? Bo jest wiernym rycerzem Wieży. a Wieża wynagradza go, po prostu. Hm. Chociaż, przyznaję, jest to mocno posunięta interpretacja i są to raczej dywagacje w sferze bardzo płynnej i niejasnej. Każdy może wszak interpretować inaczej.

Miasto na Jedwabnym Szlaku było pierwszym Goblikonem, którego nie
koordynowałam. Z pełnym zaufaniem oddałam ten trudny obowiązek
"wychowanej" w klubie Bastion młodzieży pod przywództwem Kuby
Witeckiego, który w najmniejszym stopniu nie zawiódł moich oczekiwań.
Dzięki temu mogłam spojrzeć z innej perspektywy na Raciborski Konwent
Miłośników Fantastyki i RPG, ocenić go okiem uczestnika. I to, co
zobaczyłam, niezmiernie mi się podobało: ciekawy program, wykonany
niemal w całości (nie odbyła się tylko jedna prezentacja), prawie bez
poślizgów czasowych, teren konwentu czysty, sprzątany na bieżąco,
brak przypadków łamania regulaminu konwentowego.
W programie najbardziej podobały mi się: multimedialna prelekcja na temat
historycznego Jedwabnego Szlaku Ewy Huras i Łukasza Sasowskiego,
spotkanie z Jakubem Ćwiekiem - pisarzem, działaczem ŚKF i jednocześnie
ciekawą postacią fandomu, oraz Drużynowy Turniej Pucharu Gracza RPG w
nowej, nieustającej formie nawiązującej do wędrówki po Jedwabnym
Szlaku.
Nie mając żadnych technicznych obowiązków, z przyjemnością skupiłam
się na współtworzeniu programu czyli prezentacją "mądrości Wschodu",
jak określała to konwencja tematyczna tegorocznego spotkania. I tu
czekała mnie bardzo przyjemna niespodzianka, bowiem poziom wiedzy i
kreatywności uczestników obu prowadzonych przeze mnie konkursów był
wysoki. Okazuje się, że ludzi interesujących się filmem oraz literaturą
fantastyczną jest całkiem sporo i równie wielu chcących współtworzyć
fantastyczne światy i przygody. W tegorocznym konkursie o Puchar
Mistrza Gry do jury zaprosiłam Kazimierza Szymeczko, autora literatury
dla dzieci, redaktora czasopisma Guliwer, zwycięzcę poprzednich trzech
edycji Pucharu, aby tym razem pomógł mi oceniać twórcze wysiłki
uczestników. Czystą przyjemnością było dla mnie
poprowadzenie czwartej części prelekcji pt. "Co jada bohater gracza",
podczas której opowiadam o kuchni i zasadach dietetycznych różnych
narodów, zachęcając do ich poznawania na własną rękę i wprowadzania w
kreowane przez siebie przygody. Ten punkt programu zawiera dodatkową
atrakcję - poczęstunek egzotycznymi słodyczami, takimi jak halawa czy
luglu. Niestety, czasu nie starczyło na wyjaśnienie zapowiadanych w
informatorze zagadnień przetrwania w bezludnych okolicach więc zapewne
nastąpi kontynuacja tego cyklu na innych konwentach.
Niezwykle trafiony okazał się motyw przewodni tegorocznego Goblikonu,
uczestnicy (zwani kupcami) wraz z twórcami programu (czyli mędrcami) i
obsługą konwentu prostymi środkami stworzyli klimat chińskich i arabskich
bajek, easternowej sensacji, poetyckiej tajemniczości. Były egzotyczne
nakrycia głowy, zapach wschodnich wonności, jakiś białobrody rozbójnik
i "połykacz ognia" (fireshow w wykonaniu Adama Koseli). Był pchli
targ, gdzie można było m. in. zakupić tanią książkę, poczęstunek
indyjski (mojego, nie chwaląc się, autorstwa), dziewczęta piękne
niczym hurysy i tajemnicze hałaśliwe stwory pełzające późną nocą przez
ciemne korytarze (gracze w tradycyjnego Aliena oraz Residenta na
żywo). Program zakończono, jak zwykle, przezabawnym konkursem
polegającym na pokazywaniu gestami i odgadywaniu tytułów książek
fantastycznych poprowadzonym przez Aleksandra Jagiełło.
Z radością konstatuję, że klub "Bastion" stanął na wysokości zadania i
samodzielnie, mimo ograniczonej liczby rąk do pracy, zorganizował świetny
konwent. Raciborscy klubowicze, jestem z Was dumna!

Czas zacząć opowiadanie:
"Jak to z Mikiem u mnie było."
Trochę historii:

Wiek Gww-usia: 1-4 lat
- Muzyka poważna (Ja nie pamiętam, ale rodzice mówili).
Wiek 5-13: Goombay Dance Band i Małe WW (Z tego co pamiętam).
Wiek 13-15: Fascynacje Muzyką dysko(BadBoysBlue), Rock(Europe,BigCyc,Budka Suflera)
przejściowe zainteresowanie rapem(McHammer)HipHop-u jeszcze chyba nie było(lata 90-92)
Wiek 15-[x] Wielkie fascynacje Reggae(Bob Marley)
17-[x] Muzyka poważna (Bach,Vivaldi,Mozart), Muzyka Etniczna(Irlandia Afryka)
Wiek 22,23-[x] Wielkie fascynacje (trochę spóźnione) stylem (nie wiem jak go nazwać)
reprezentowanym przez: O.M.D, A-HA, Alphaville, Yazoo, Erasure (te brzmienia klawiszy).
Wiek 24-[x] Loty w bliskie pobliże techno ---> ATB, Chicane, Paul van Dyk.

Wszystko co było wcześniej przeważnie zaczynało się pod wpływem innych osób kolegów, rodziny
(z wyjątkiem muzyki poważnej ją odkryłem będąc w szkole podstawowej).

Nic O Mike'u wcześniej nie słyszałem to dziwne, ale tak było

Wiek 22 Nic nie znaczący Epizod?

Odwiedziłem raz znajomych, którzy mieli Odtwarzacz CD
pierwszy raz widziałem takie coś z tak bliska na oczy (serio nie śmiejcie się)!
Powiedzieli jak to obsłużyć i zostawili mnie z tym sam na sam z tym.
Wśród płyt moją uwagę przykuła okładka z panem siedzącym na skraju brzegu oceanu,
a w tle skała obraz kojarzący się z naturą i wolnością, i to nazwisko Mike Oldfield coś mi świtało, ale nie
słyszałem wcześniej jego utworów (dobrze, że nie wiedziałem, że Moonlight Shadow to on).
Kojarzyłem go raczej z twórcą muzyki filmowej choć nie mam pojęcia dlaczego.
Wkładam CD słucham i uszom nie wierzę Irlandia. Przesłuchałem płytę, którą
zakwalifikowałem do kategorii: Może Być i Mike'a także wrzuciłem do tej kategorii następnie o
wszystkim zapomnialem i powróciłem do swoich codziennych fascynacji muzycznych!

Jakiś czas później [rok?], przechodząc koło sklepu w Białogardzie rzuciłem okiem na wystawę
z kasetami, a wśród nich to nazwisko Oldfield (pomyślałem to ten którego muzyka "może być")
Wszedłem i bez zastanowienia i zwracania uwagi na tytuł kupiłem kasetę nie wiedząc nawet
że stałem się posiadaczem największego dzieła "Pana ze skały": TUBULAR BELLS
Ten motyw na początku kojarzący się z jakimś filmem horrorem czy kryminałem.
Pierwszych kilka przesłuchań zrobiło swoje zacząłem odkrywać wspaniałe konstrukcje muzyczne i
dźwięki gitary (przepuszczonej przez coś tam), których wcześniej nie lubiłem zaczęły do mnie
docierać. Koniec Part One: przedstawianie instrumentów i DZWONY - piękne. Tylko te wrzaski
wilkołaka mnie denerwowały (bałem się ich) do tego stopnia, że sprofanowałem dzieło
wgrywając fragment jakiś symfonii. Dziś wiem, że było to niedopuszczalne.
(Dziś się ich nie boję, bo wiem, że ten wilkołak nie jest wcale groźny.)

Jednak mimo to powróciłem do swoich starych przyzwyczajeń muzycznych po drodze zarażając się
od przyjaciela takim czymś jak Deep Forest.

Wiek 25 Wpada mi w ręce TB II
Nie mam pojęcia dlaczego osoby krytykujące Mike'a mówią,
że nie portrafi nic innego jak wydawać kolejne edycje Tubular Bells
Ja przez długi czas nie kojarzyłem TB II z TB dla mnie to było coś zupełnie innego
może tylko te prezentacje instrumentów i DZWONY i wrzaski wilkołaka - też jakieś inne
Może ci krytycy, co tak mówią znają twórczość Mike'a tylko z tytułów albumów,
lub z okładek płyt?
W każdym razie dopiero TB II pozwoliło mi totalnie zachwycić się "panem na skale"
O tym albumie powiedzieć mogę: piękne niezwykłe, dobór dźwięków, melodii, perfekcja
wykonania, krystalicznie czyste brzmienia gitary, i innych instrumentów.
Właściwie tak naprawdę ten pierwszy raz był z TB II, mimo tej całej długiej wędrówki a potem...
To już inna historia i inne tematy...

Podsumowanie i reflexia:
Dlaczego Mike jest dla mnie kimś nieprzeciętnym wynika z tej pobieżnej przechadzki (Voyageru) przez
moje życie muzyczne. Innych wykonawców zawsze, ktoś mi polecał w przypadku Mike'a on sam
mi się zaproponował. Innymi zarażali mnie inni. Mikiem ja zarażam innych, a może to...?

Mike?
Ale to już inny temat.
Wybaczcie jeśli post przy długi, ale nie mogłem się inaczej wyrazić.



Szablon by Sliffka (© samochody do tuningu)